Raz,
Dwa,
Trzy
Wdech.
Raz,
Dwa,
Trzy
Wydech
Dziwne. Nie myślałam, że wciąż mam tą potrzebę, aby pisać. I nie chodzi mi tu o potrzebę pisania twórczego, bo taką mam ciągle. Chodzi o pisanie nietwórcze. Takie tylko dla mnie, żeby oczyścić siebie i wszystko co mnie drażni.
A drażni mnie wiele rzeczy, zwłaszcza ostatnio.
To, że mieszkam z siostrą, jej mężem i czwórką ich dzieci.
To, że Artur nie ma dla mnie w tygodniu czasu.
To, że za kilka miesięcy mam maturę a jeszcze kompletnie nic nie zrobiłam.
To, że mój ojciec tak poetycko ma wszystko gdzieś.
To, że ON wciąż nie daje mi spokoju. Chociaż nie, to mnie nie drażni. Właściwie nawet nie zwracam na to prawie uwagi. Prawie.
Przyznam, że z początku było mi ciężko przestawić się na mój obecny tryb życia. Z początku miałam problem ze wspomnieniami, z muzyką, słowami. Z początku nawet czytałam te stare rozmowy. Dziwne, być może, ale szybko przestałam to robić. Dotarło do mnie, że im dłużej będę to robić, tym później uda mi się zapomnieć.
I nie, nie żałuję. Właściwie cieszę się, że to minęło. Jestem teraz szczęśliwa. Dziwne, prawda? Według ciebie nie zasługuję na szczęście, w którym ciebie nie ma. Zasługuję. Mam to szczęście. A ty się poetycko pierdol.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz